Proaktywne wyszukiwanie zagrożeń to dziś absolutna konieczność w każdej strategii utrzymania poziomu cyberbezpieczeństwa. Skłamałabym mówiąc, że threat hunting jest przeznaczony dla gigantów IT. Wręcz przeciwnie, to właśnie średniej wielkości przedsiębiorstwa są najbardziej narażone na ataki hakerskie, które potrafią być wyjątkowo destrukcyjne.
Zacznijmy od podstaw threat huntingu- czyli typowych oznak zagrożenia, a mianowicie wykrywaniu anomalii w sieci.
Threat Hunting czyli proaktywne polowanie na "cyber-czarownice".
W przeciwieństwie do tradycyjnego podejścia, które opiera się na reakcji na znane zagrożenia, proaktywne podejście stawia na aktywne poszukiwanie potencjalnych ataków, zanim jeszcze się wydarzą. To coś, co daje realną przewagę, pozwala wyprzedzić cyberprzestępców i zminimalizować ryzyko.
Z tradycyjną, reaktywną obroną mamy do czynienia wtedy, kiedy systemy bezpieczeństwa wykrywają i reagują znane nam zagrożenia. Wykorzystuje się wskaźniki kompromitacji (IoC), takich jak adresy IP czy domeny powiązane z wcześniejszymi atakami. Takie działanie jest skuteczne, ale... tylko do pewnego momentu. Ataki stają się coraz bardziej złożone, zmienne i trudniejsze do przewidzenia, a samo poleganie na detekcji po fakcie nie zawsze wystarcza.
Dlatego właśnie coraz częściej firmy sięgają po proaktywne wyszukiwanie zagrożeń, które wykracza poza te klasyczne IoC. Chodzi o głębszą analizę – taktyk, technik i procedur, czyli TTP (Tactics, Techniques, and Procedures) stosowanych przez grupy APT. Zamiast czekać na atak - szukamy wskazówek, które mogą sugerować, że coś jest nie tak, nawet zanim zostanie przeprowadzone faktyczne włamanie. Przykładowo, jeśli zauważymy podejrzane wzorce zachowań, możemy szybko reagować i podjąć kroki zapobiegawcze, zanim atak nabierze rozpędu.
Threat Hunting - wykrywanie niestandarowych ruchów
Anomalia jest czymś oczywistym. Wykrywanie anomalii to absolutnie podstawowa technika w wykrywaniu zagrożeń, która polega na identyfikowaniu odchyleń od typowego zachowania systemów, użytkowników. To właśnie nietypowe wzorce aktywności zdradzają nam te "złe" zamiary.
Analiza zachowań użytkowników i encji z wykorzystaniem (UEBA)
UEBA (User and Entity Behavior Analytics) to zaawansowana metoda identyfikacji zachowania użytkownika, która polega na monitorowaniu i analizowaniu zwykłych, codziennych ruchów użytkowników i np. hostów, aplikacji. Systemy oparte na UEBA wykorzystują modele uczenia maszynowego, by rozpoznać typowe wzorce – takie jak częstotliwość logowania, dostęp do plików czy wykorzystanie sieci – a następnie wykrywają wszelkie odchylenia, które mogą wskazywać na złośliwą aktywność.
UEBA to przydatne narzędzie, które pozwala zrozumieć, jak działają użytkownicy i systemy w normalnych warunkach, a potem wychwycić najmniejsze odstępstwa od tego wzorca. Dzięki temu możemy bez problemu złapać subtelne sygnały, które mogłyby umknąć tradycyjnej detekcji.
Wykrywanie anomalii wśród pracowników
UEBA pozwala wykryć, kiedy to pracownik zaczyna robić coś nietypowego. Takie zachowanie może wynikać z wielu czynników – na przykład próba uzyskania dostępu do danych, do których normalnie nie ma dostępu, albo logowanie się o nietypowych porach. Jeżeli ktoś nagle zacznie działać "po godzinach", w dziwnej lokalizacji, to jest to typowy sygnał, który warto przeanalizować. Może to być oznaka nieautoryzowanego dostępu – albo po prostu zwykła pomyłka.
Treat Hunting, a dostęp uprzywilejowany
Jeśli konto (user), zwykle pracuje tylko z określonymi aplikacjami, a nagle zaczyna wykonywać nietypowe połączenia, to również powinno zapalić Ci się czerwone światło. Może to oznaczać, że ktoś przejął dostęp do konta i próbuje wykorzystać jego uprawnienia do dalszych działań w systemie. UEBA pozwala dostrzec te zmiany w zachowaniach kont i wyraportować niepokojące zmiany, zanim będą one miały poważniejsze konsekwencje.
Wykrywanie anomalii sieciowych - na co zwracać uwagę?
Anomalie sieciowe pod threat hunting obejmują przede wszystkim nietypowy ruch sieciowy, podejrzane zapytania DNS i anomalie w transferze danych. Każda organizacja ma swoje "zwyczaje" ruchu sieciowego – np. określone godziny pracy, typowe kierunki komunikacji, regularne wzorce przesyłania danych. Jeśli nagle widzimy gwałtowny wzrost ruchu w nietypowych godzinach albo duże transfery do nieznanych adresów IP, to coś tu nie gra.
Anomalie w DNS
Jednym z sygnałów ostrzegawczych jest nadmierna liczba zapytań DNS wysyłanych w krótkim czasie. Może to wskazywać na botnety lub malware komunikujące się z serwerami Command & Control (C2). Zapytania do znanych złośliwych domen to kolejny istotny wskaźnik kompromitacji, sugerujący, że urządzenie mogło zostać zainfekowane.
Częstym schematem działania cyberprzestępców jest także zapytywanie o nieistniejące domeny (NXDOMAIN). Może to być testowanie odpowiedzi serwerów DNS lub próba omijania filtrów bezpieczeństwa. Szczególnie groźne jest tunelowanie DNS, czyli technika pozwalająca na ukryte przesyłanie danych poprzez zapytania i odpowiedzi DNS, co umożliwia wyciek informacji poza organizację.
Anomalie w ruchu webowym – boty i podejrzane żądania
HTTP i HTTPS to standardowe protokoły komunikacyjne, ale mogą być również wykorzystywane do ataków. Hakerzy często używają botnetów, złośliwego ruchu i nietypowych zapytań HTTP do omijania zabezpieczeń i przeprowadzania skutecznych ataków.
Dobrą wskazówką jest sygnał nietypowych metod HTTP, takie jak DELETE czy PUT, pojawiające się w miejscach, gdzie nie powinny występować. Jeśli w logach widać aktywność dotyczącą stron znajdujących się na black listach, może to oznaczać próbę ataku lub np. instalację malware’u.
"Błyskawiczne" odwiedziny o bardzo dużej częstotliwości lub ilości również powinny zwrócić Twoją uwagę, to najczęściej automatyczne boty i skrypty.
Anomalie w użyciu protokołów
Jednym z takich sygnałów może być działanie SMB na nietypowym porcie lub nagłe użycie rzadko wykorzystywanych komend FTP. Niespodziewane szyfrowanie ruchu w miejscach, gdzie zwykle nie jest ono wymagane, może wskazywać na próbę ukrycia komunikacji przez atakującego.
Anomalie w transferze danych - czy ktoś "wynosi" pliki poza organizację?
Kradzież danych to jeden z głównych motywów. Jeśli nagle pojawiają się masowe pobrania plików z serwerów lub dane są wysyłane do nieznanych adresów IP, może to świadczyć o próbie wycieku danych.
Niepokojące są nagłe duże transfery danych do zewnętrznych lokalizacji, szczególnie jeśli dotyczą krajów takich jak Rosja, Indie czy Chiny. Jednak wysokie transfery mogą również spowodować pracownicy danych organizacji, warto pamiętać, że aktualnie grupy hakerskie bardzo często zatrudniają się w danej organizacji aby dostać w pełni autoryzowany dostep. Każdy nietypowy transfer powinien zwrócić naszą uwagę.
Warto również monitorować nietypowe zachowania użytkowników – jeśli ktoś zaczyna pobierać pliki, do których wcześniej nie miał dostępu, również - red flag.
Threat Hunting nietypowych połączeń w sieci
Każda sieć ma swój ustalony schemat komunikacji – użytkownicy logują się do systemów, aplikacje łączą się z bazami danych, serwery wymieniają informacje w usestymatyzowanym kierunku. Nietypowe połączenia mogą jednak wskazywać na obecność intruza.
Niepokojącym sygnałem jest ruch na niestandardowych portach, szczególnie jeśli dotyczy usług takich jak SSH, RDP czy SMB. Jeśli w logach pojawiają się długotrwałe, nieprzerwane sesje TCP, które nie pasują do zwykłych zachowań użytkowników, warto to przeanalizować. Wzmożona komunikacja z adresami IP znanymi jako serwery C2 może wskazywać na aktywność złośliwego oprogramowania.
Podsumowanie
Nie każda anomalia oznacza zagrożenie, ale ignorowanie nietypowych wzorców może prowadzić do poważnych konsekwencji. Regularny monitoring, analiza logów i skuteczna konfiguracja narzędzi do wykrywania zagrożeń pozwalają na szybsze reagowanie i minimalizowanie ryzyka.
Zawsze warto dokładnie przeanalizować podejrzane aktywności – lepiej dmuchać na zimne, niż przegapić coś, co może narazić firmę na milionowe straty.